Charlotte Roche, Modlitwy waginy

Roche

Kilka dni temu ponownie sięgnąłem po książkę autorstwa Charlotte Roche. Tym razem, mając za sobą doświadczenia z lektury “Wilgotnych miejsc” zdecydowanie wiedziałem, na co się piszę. Pisarka, prezenterka i aktorka a przy tym Brytyjka wychowana w Niemczech już od pierwszych stron daje do zrozumienia, że jej talent do szokowania nie zmalał. Na dzień dobry serwuje nam szczegółowy i najeżony dygresjami opis “robienia loda”. Główna bohaterka powieści, Elisabeth Kiehl, oddając się tej czynności w myślach mści się na matce, która wpajała jej feministyczne, fałszujące doznania i relacje poglądy na temat seksualności. Tymczasem jej zdaniem w dobrym seksie chodzi o wzajemne obdarowywanie się przyjemnością bez zaprzątania sobie głowy sytuacją kobiet, patriarchalnym modelem społeczeństwa i ideologiami.

Po otwierającej całość scenie łóżkowej pisarka równie nagle jak ją rozpoczęła, zmienia temat na rodzicielstwo. Można odnieść wrażenie, że jedno przechodzi w drugie o wiele za szybko, ale tak to już bywa u Roche, bowiem autorka nie uznaje tematów tabu a rzeczywistość traktuje jak continuum, w ramach którego poruszać się można z pełną dowolnością.

W ten oto sposób zostaje przedstawiony kolejny z (pobocznych) tematów książki, a jest nim rodzina, lub raczej problemy związane z jej ustanawianiem na nowo ze skrawków i odłamków innych związków, dzieci z poprzednich małżeństw, byłych żon i mężów. Jak w dzisiejszych realiach pogodzić role matki, macochy, kochanki, żony, byłej żony, córki i wiele innych? Z pewnością harmonijne połączenie wszystkich pierwiastków nie jest łatwe i wielokrotnie, tak jak to robi Elisabeth, trzeba przystanąć i zlokalizować swoje błędy, najlepiej zaś zrobić to z pomocą przenikliwej i mądrej psychoterapeutki, pani Drescher.

Co jednak sprowadza bohaterkę do gabinetu specjalistki w pierwszej kolejności? Moim zdaniem jest to prawdziwy temat powieści, która tylko, żeby zachęcić czytelnika usłana jest opisami seksualnych eskapad do burdelów i wywodami na temat filmów porno. Roche racjonuje przez całą treść te pikantne kawałki niczym przynętę, dzięki której czytelnik przebrnie przez to, co w rzeczywistości stanowi przesłanie książki. A więc co sprowadza Elisabeth Kiehl na kozetkę doktor Drescher? Odpowiedź nie jest zaskakująca. Bohaterka przeżyła wielką traumę związaną z utratą trójki rodzeństwa w wypadku samochodowym. Trzej bracia giną w drodze na ślub Elisabeth. Jej matka, która prowadzi auto, wychodzi z katastrofy cało. Odtąd Elisabeth będzie fantazjowała na temat własnej śmierci i w poczuciu kompletnego bezsensu zatracała się w jedynych lekarstwach na depresyjny nastrój, seksie i macierzyństwie.

Czytając miałem głębokie wrażenie autentyczności tej historii, towarzyszyło mi ono do tego stopnia, że zacząłem przeszukiwać sieć chcąc dowiedzieć się, na ile mamy do czynienia z utworem biograficznym. W którejś z kolejnych angielskich recenzji znalazłem wzmiankę o tym, że cały motyw wypadku samochodowego i śmierci trzech braci łączy bohaterkę Elisabeth z autorką Charlotte. Możemy więc mówić o swego rodzaju oczyszczeniu przez pisanie, o biografii i literackiej autoterapii. Książka nie jest intelektualnym manifestem nowej fali pragmatycznego i ostudzonego do znośnej temperatury feminizmu, nie stanowi też poradnika dla rodzin patchworkowych – jak Roche nazywa nowe rodziny rozwodników. Pisarka radzi sobie w “Modlitwach waginy” z własnymi demonami, lękami i autodestrukcyjnymi tendencjami. Są to jednak przede wszystkim zmory autentyczne, a tym samym łatwo jest utożsamić się z główną protagonistką i jej zmaganiami. Walka Elisabeth przerywana raz po raz opisami relacji rodzinnych, innym razem erotycznymi wstawkami, jest z pewnością godna uwagi i przemyśleń. Bardzo polecam.

Wydawnictwo Czarna Owca, ilość stron: 300.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s